niedziela, 19 stycznia 2014

Odcinek 3(2).: Razem możemy wszystko.

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM. :)



     Sen. Jakże piękna, bezproblemowa kraina, nieprawdaż? Blondynka z szerokim uśmiechem przemierzała idealny świat, ciesząc się, że wszystko jest dokładnie tak, jak to sobie wymarzyła, gdy przez cienką barierę marzeń przebił się krzyk. Zdezorientowana patrzyła jak budynki się rozmywają, a znany jej dziewczęcy pisk jest coraz głośniejszy. Zamrugała kilka razy, starając się obudzić i nagle ciemność zaczęła zanikać i dziewczyna mogła dostrzec jasnozielone ściany szpitala. Wzdrygnęła się, słysząc kolejny pisk ze spazmatycznym szlochem. Przerażona zaczęła lekko szturchać szatynkę, leżącą na jej kolanach, jednak nie potrafiła jej dobudzić.
 - Rose! Rosie! – krzyczała, powoli wpadając w panikę. – Rosalie! Rose! Obudź się! To tylko zły sen! – wrzeszczała, potrząsając mocno ciałem szatynki. – Rosie!
Gdy Caroline zaczęła wpadać w szatynkę oczy jej przyjaciółki szybko się otworzyły, a sama w jednej chwili siedziała oparta plecami o ścianę. Rozejrzała się zdezorientowana i gdy zrozumiała, że jest w szpitalu wybuchła płaczem. Zaskoczona blondynka mocno przytuliła do siebie dziewczynę, czekając aż ta choć trochę się uspokoi.
 - Co się stało, Rose? – zapytała zdenerwowana, przy kolejnym histerycznym szlochu szatynki.
 - On... on... przecież.
 - Ej, spokojnie – przerwała, kładąc dłonie na ramionach Smith i patrzyła prosto w jej jasnobrązowe tęczówki. – Odetchnij i dopiero mój, okay?
 - Dlaczego jesteś taka spokojna? Przecież... przecież on umarł – szepnęła, a po jej policzkach spłynęły kolejne łzy.
 - Co ty mówisz? – zmarszczyła brwi, wpatrując się w płaczącą dziewczynę. – Przecież żaden z lekarzy jeszcze nie wyszedł z sali. Po prostu zasnęłaś i... Co?! Śniło ci się, że on umarł?
 - To mi się tylko śniło? – wciągnęła ze świstem powietrze, oczekując odpowiedzi.
 - Tak! Boże, Rosie, ale mnie przestraszyłaś! On przeżyje, zobaczysz. Będzie walczył tylko po to, żeby spędzić resztę życia z tobą. Będzie walczył dla was. Będzie walczył, bo cię kocha.
Mówiła spokojnie, a szatynka odetchnęła z ulgą, po czym w podziękowaniu mocno przytuliła się do swojej współlokatorki i... nowej przyjaciółki?

***

 - Um... Więc, co zjadłbyś na śniadanie? – zapytała cicho.
Oczy chłopaka skupiły się na dziewczynie. Zastygł w miejscu, trzymając w dłoniach białą koszulkę, którą miał zamiar na siebie założyć. Nie spuszczał wzroku z dziewczyny, analizując dokładnie jej słowa. Nie chciał się narzucać, a i tak wystarczyło, że spędził u niej noc. To pewnie było dla niej wystarczającym kłopotem.
 - Jeżeli powiedziałam coś nie tak, to...
 - Nie, po prostu... chyba powinienem już iść – odparł, zakładając na siebie koszulkę.
 - Myślę, że powinieneś coś zjeść zanim wyjdziesz – mówiła cicho, obawiając się każdego wypowiadanego przez siebie słowa.
 - Nie jadam śniadania, Pezz – powiedział z lekkim uśmiechem.
 - Och.
 - Ale to miłe, że je zaproponowałaś.
Nie odpowiedziała. Jedynie uśmiechnęła się lekko w jego stronę i z uwagą obserwowała jak zakłada swoje buty. Następnie podszedł do niej i pocałował ją w policzek, rzucając krótkie "zadzwonię", po czym opuścił mieszkanie dziewczyny i ruszył w stronę swojego po drodze myśląc o wszystkim, co wczoraj miało miejsce. Od jego przyjścia, do zalanej koszulki, kończąc na zaśnięciu przy jakimś dennym filmie i na jego twarzy pojawiał się coraz większy uśmiech. Nie było tak źle... jak sądził, że będzie.

***

     Słońce powoli wychodziło za horyzont i szatyn z szerokim uśmiechem wpatrywał się w to zjawisko. Wszystko wydawało mu się takie piękne w Kalifornii. Nie licząc zmiany czasowej, przez którą wstał tak wcześnie. Jednak to nie było tak straszne. W końcu nawet pobudka o czwartej nad ranem może być piękna jeżeli budzisz się przy osobie, którą kochasz, prawda? Spojrzał na telefon, który w tym samym momencie zaczął dzwonić.
 - Halo? – powiedział szeptem, odbierając połączenie.
 - No, więc opowiadaj – usłyszał głos przyjaciela.
 - Co mam ci opowiadać, Harry? – zaśmiał się, przymykając drzwi balkonowe, by nie obudzić Eleanor.
 - No czy ją znalazłeś? I jeśli tak to czy zdążyłeś? Ach! I jak zareagowała?
 - Jesteś gorszy niż baby – powiedział poważnie. – Nie znalazłem – dodał, udając załamanego. – Nie mam pojęcia, gdzie ona może być.
 - Naprawdę? Lou, tak mi przykro i...
 - Nabrałeś się, frajerze! – wybuchł śmiechem, wyobrażając sobie wyraz twarzy swojego przyjaciela.
 - Kiedyś cię zabiję.
 - A tak poważnie, to gdyby ten samolot był opóźniony jeszcze minutę to bym nie zdążył. Akurat wchodziła do gabinetu, jak ją znalazłem. A jeśli chodzi o reakcję to... była zaskoczona.
 - Ale jest wszystko dobrze?
 - Chyba nawet lepiej – powiedział, uśmiechając się.
 - Świetnie! W takim razie widzimy się jutro.
 - Co?
 - Gala, Lou. Ja idę z Taylor, Zayn z Perrie, a Liam chyba sam. No, a ty weźmiesz El, prawda?
 - Jasne. W takim razie raczej przylecimy jeszcze dzisiaj.
 - O której? Przecież jest już piętnasta.
 - U nas jest siódma, Harreh – zaśmiał się.
Porozmawiali jeszcze przez chwilę, po czym Louis z powrotem wpatrywał się w jaśniejące niebo. Po jakimś czasie wrócił do środka i po cichu poszedł do kuchni, wstawiając wodę i myśląc nad tym, jaką furorę zrobią na gali, po tym jak wszyscy myślą, że zerwali.

***

     Danielle siedziała przed telewizorem, oglądając kolejny z kolei film. Czuła się jeszcze bardziej przygnębiona, gdy na końcu każdego jakaś para po wszystkich kłótniach jednak schodziła się razem i stawali się jeszcze bardziej nierozłączni. Chwilami przyłapywała siebie na wspominaniu początku znajomości z Liamem...

   Nadchodził kolejny występ na żywo. Mimo tego, że tańczyła już jakiś czas to było najważniejsze wydarzenie w jej życiu. Podpisanie umowy z programem X Factor było zdecydowanie najlepszą decyzją jaką kiedykolwiek podjęła.
Po jednym zakończonym numerze zbiegła ze sceny, biegnąc za pozostałymi tancerzami i gdy tylko znalazła się za kurtyną, poczuła dość mocne zderzenie i to, że upada, przez co mocno zacisnęła powieki, czekając na ból, jednak nic takiego się nie zdarzyło. Powoli otworzyła oczy i zauważyła, że na kimś leży. Podniosła głowę napotykając pełne ciepła, spojrzenie dość wysokiego chłopaka i szybko zerwała się, stając na nogach, po czym podała mu rękę i pomogła wstać.
 - Um... przepraszam powiedziała nieco zawstydzona.
 - Nic się nie stało – uśmiechnął się przyjaźnie. – Powinienem uważać, gdzie idę.
 - To raczej ja powinnam uważać, gdzie biegnę – odparła, na co chłopak się zaśmiał.
Jego śmiech był tak prawdziwy, a zarazem tak uroczy, że na twarzy dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech, a jej serce zaczęło zdecydowanie szybciej bić. To było coś, czego nie czuła nigdy w życiu.
 - Może masz ochotę wyjść jutro na kawę? – zapytał prawie szeptem, a jej uśmiech tylko się powiększył.
 - Z ogromną przyjemnością.
 - Więc do zobaczenia jutro...
 - Danielle – dokończyła za niego, wyciągając dłoń, którą on delikatnie uścisnął.
 - Miło cię poznać, Danielle. Jestem Liam – dodał, całując lekko zewnętrzną stronę jej dłoni.

Zamknęła oczy, pozwalając na to, by łzy spływały po jej policzkach. Nie potrafiła ich zatrzymać... poza tym, nawet nie chciała tego robić.

***

 - Kocham cię, Ni – szepnęła po raz kolejny, trzymając dłoń blondyna.
W duchu dziękowała Caroline, za to, że jednak nie wróciła do domu. Pewnie siedząc tutaj w jej towarzystwie, płacząc i wyznając nieprzytomnemu Niall'owi jak bardzo tęskniła, czułaby się trochę niezręcznie. Już nawet zignorowała to, że kolejne łzy, spływają po jej policzkach, mocząc ciemne jeansy. Zapomniała o całym dniu, który przesiedziała w szpitalu. Nic nie miało znaczenia. Jedynie to, że jest blisko i może bez przeszkód trzymać jego dużą dłoń w swoich. Nagle poczuła lekkie uściśnięcie. Spojrzała zaskoczona na dłoń chłopaka, która lekko zacisnęła się na jej, po czym z powrotem przeniosła wzrok na jego twarz i dostrzegła lekko drążące powieki.
 - Ni – szepnęła, zakrywając buzie wolną ręką.
Chwilę później jej tęczówki spotkały się z idealnym błękitem, za którym tak bardzo tęskniła, a w pomieszczeniu wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Jego dłoń zaciskająca się na jej dłoni. ICh splecione palce i wymiany uśmiechów.
 - Tęskniłem – szepnął chrapliwie.
 - Ja również – odparła z szerokim uśmiechem. – Zawołam lekarza – oznajmiła w pełni szczęśliwa i opuściła sale swojego chłopaka.
W końcu wszystko było tak, jak powinno być. Przynajmniej u niej.

***

Szatyn krążył zdenerwowany po całym pokoju. Harry, który przyglądał mu się z uwagą, miał wrażenie, że za chwilę wywierci dziurę w podłodze. Jednakże nadal ciężko stawiał kroki na miękkim dywanie, co oznaczało, że myśli Harry'ego jednak nie były trafne. Starszy chłopak wydał z siebie zirytowane warknięcie, odsuwając telefon od ucha i klnąc pod nosem wszystko dookoła.
 - Odbierz ten pieprzony telefon! - krzyknął, gdy po raz kolejny usłyszał słodki głos swojej byłej dziewczyny w powitaniu irytującej poczty głosowej. Albo nie chce ze mną rozmawiać... albo coś się stało.
 - Przecież z nią zerwałeś – odezwał się w końcu Styles. – Daj jej spokój... albo przynajmniej daj mi w spokoju oglądać telewizję.
 - Nie możesz jej oglądać u siebie? – warknął Liam z telefonem przy uchu, na co młodszy przewrócił oczami.
 - No nie, bo tak jakby popsułem telewizor.
 - Jeszcze jeden? – zakpił.
 - Co ci do tego? Lepiej zajmij się sobą, bo widzę, że 'Panu Porządnemu' wszystko wymknęło się spod kontroli – powiedział z uśmiechem Harry.
 - Spierdalaj! Gówno cię obchodzi moje życie! – wydarł się starszy chłopak.
 - Zamknij się! Mam cię dość! Jesteś gorszy niż baba z humorami! – wrzasnął, podnosząc się z miejsca i stając przed Paynem. – I wiesz co? Danielle dobrze zrobiła zrywając z tobą. Jesteś zwykłym, niewartym jej dupkiem.
Słowa wypowiadane przez Loczka, rozbrzmiewały w głowie Liama tylko nasilając jego gniew. Nie prowadziło to do niczego, co byłoby rozsądne. Wystarczyła chwila, by zaciśnięta pięść szatyna ze złością uderzyła w twarz Harry'ego, który nie takiej reakcji się spodziewał. Złapał się za bolącą szczękę, odskakując kawałek od chłopaka, po czym zmarszczył brwi i rzucił się na niego. Żaden z nich nie kontrolował tego, co robi. Nienawiść i gniew zwyciężyły.
 - Co się tu dzieje?! – wrzasnął Malik, jednak nie czekając na odpowiedz podbiegł do pozostałych, usiłując ich rozdzielić. Co chyba nie było dobrym rozwiązaniem...

_______________________________________

Yep. To by było tyle. :)
Więc teraz wy wszyscy, którzy pisaliście do mnie na priv jaka to jestem straszna i okropna, itp... - hahahhahahahahhaahahahahhahahaha. Kocham was! Nawet nie wiecie jak ten wasz strach, że zabiję Nialla mnie rozbawiał! Z każdym dniem było więcej wiadomości i chwilami nie nadążałam wam odpisywać i wierzcie mi, że to było niesamowite. Poza tym... jak ja mogłabym zabić Niall'a, skoro to taki słodziak jest? ;_;
No, a teraz mnie zabawna i fajna kwestia.
Pamiętam, co mówiłam (w sensie, że rozdział miał być po tygodniu), ale napisałam wam też, że wyjeżdżam i dlatego miał być opóźniony rozdział. Niestety nie wzięłam pod uwagi lekcji i tego, że cały tydzień będę miała zawalony sprawdzianami. Musicie mnie zrozumieć. Liceum to nie zabawa i jeden sprawdzian na tydzień. Jak są cztery sprawdziany w tygodniu to i tak mało. A jeszcze dołóżcie do tego kartkówki i lekcje, na których pytają... Nie jest łatwo i dlatego rozdziały są z opóźnieniem.
Mam nadzieję, że następnym razem będziecie bardziej wyrozumiali.
Kocham was.
Do następnego. :)

15 komentarzy:

  1. bardzo śmieszne,myślalam że na zawał padnę.rozdzial cudny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się :) Uff... Niall żyje <3 Tego najbardziej wyczekiwałam. A teraz ta końcówka... Przykro, że chłopcy się kłócą. ;c Czekam na kolejne cudo xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Boziuuu przy nastepnej naszej rozmowie Cie opieprze ! Tutaj Ci nie chce obciachu robic kocie :*
    Rozdzial jest swietny, probuje ogarnac co sie dzieje z Malikiem. Czy on zaczyna czuc cos do Pezz, czy dalej siluje sie z uczuciem do Rose... No i Boze Niall sie obudzil mrrow :) Od razu pojawil mi sie usmiech na twarzy, tylko ze szybko znikl gdy Liam pobil sie z Hazza. Przykro, ze sie ze soba kloca :c niech w koncu wszystko bedzie dobrze :)
    Teraz cos ogolnie. Nie wylapalam wielkich bledow, ale zdarzyly sie drobne literowki, ale kto ich nie robi ;)

    Czekam na nastepny, zycze duzo weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER! Zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania mojego bloga!

    http://i-want-you-to-stay-one-direction-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej! Świetny rozdział, ale to już chyba wiesz ;) Dobrze ze Niall zyje, bo bym płakała jak bóbr. Będzie dzis kolejny? Wyczekuję z niecierpliwością x ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. CUDO *o*
    -
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/
    -
    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Kiedy będzie nowy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, już zaktualizowałam datę.
      Lekki wycisk w szkole, za dużo zamieszania. :) x

      Usuń
  8. Kiedy możemy spodziewać się nowego? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. i gdzie ten rozdział? :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy rozdzial ? Czekamy już cholernie dlugo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że długo czekacie. ;c
      Dlatego dzisiaj już będzie. :) x

      Usuń

komentarz = motywacja. ;3
z góry dziękuję. *,*